Hejka!
Przepraszam, przepraszam, przepraszam!
Znowu nawaliłam, ale przygotowania do matury pochłonęły mnie bez reszty. Brakowało mi również trochę motywacji, nie miałam pomysłów, ale wraz z wiosną przyszła motywacja i teraz mam milion pomysłów na posty. Mam nadzieję, że wytrwam w moich postanowieniach. A teraz zapraszam was na nową serię POD LUPĄ, w której będę recenzowała pojedyncze kosmetyki bądź porównywała oryginały z podróbkami, czy tańszymi odpowiednikami.
Ja jestem totalną ustomaniaczką, pomadkomaniaczką i paznokciomaniaczką. Pomadki nosze codziennie, dużo ich kupuje i testuję. Ostatnio będąc na zakupach natknęłam się na pewien produkt, który bardzo mnie zainteresował. Głównie podobały mi się kolory i cena.
Ja mam swoją pomadkę w numerku 050 Brooklyn Pink-Ster. Jest ona dostępna w 6 kolorach.
Zacznijmy od plusów:
-Plusem na pewno jest cena, ponieważ ja ją kupiłam w miejscowej drogerii za 9,99zł. Jak na pomadkę to cena na prawde świetna.
-Zaletą tej pomadki niewątpliwie jest jej konsystencja. Produkt dobrze się rozprowadza, równomiernie i nie ma z tym żadnego problemu.
-Nie wysusza ust. Jak sama zeszła z ust to czułam takie delikatne "mokre usta" chociaż tego produktu już na moich ustach nie było i tez schodzi dosyć równomiernie.
Przejdźmy do minusów, których jest o wiele więcej:
-W opakowaniu kolor jest bardzo ładny, natomiast jej pigmentacji aż nie chce mi się komentować. W momencie nakładania jej na usta jest intensywna, ale po 5 minutach zaczyna tracić kolor. Kupując ja myślałam, że będę miała mocną pomadkę na wieczór, a okazuje się, że jest to pomadka na co dzień, bo nie jest zbyt intensywna.
-Trwałość. Nigdy nie miałam pomadki, która by była tak nietrwała. Ona utrzymuje się na ustach 30 minut !! Po co mi pomadka, która po pół godziny zniknie z moich ust? No nie, jak dla mnie nie.
-To nie jest typowo matowa pomadka. Jak dla mnie ona w ogóle nie jest matowa, bardzo się błyszczy i ma formułę błyszczyku.
-Nie zastyga. Ta pomadka po prostu jest na ustach i odbija się na kubku czego strasznie nie lubię w pomadkach.
-Podczas schodzenia tego produktu z ust miałam całe czerwone zęby, co mi się nigdy wcześniej nie zdarzyło.
Podsumowując, ja zakup tej pomadki szczerze odradzam, uważam, że szkoda kasy mimo tego, że nie jest droga. Lepiej dołożyć kilak złotych i kupić sobie pomadkę z Golden Rose, która jest 100 razy trwalsza niż kupić coś co jest totalnie nietrwałe i traci kolor po kilku minutach. Dodatkowo nie zastyga na ustach i nie daje efektu matowych ust.
Dobra, ja uciekam. Do zobaczenia w kolejnym poście.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz